niedziela, 22 stycznia 2012

Cytat rowerowy




Jazda na rowerze jest najbardziej zbliżona do lotu ptaka.


L. J. Helle, Spring in Washington

niedziela, 15 stycznia 2012

Bolesław Prus raz jeszcze, a jego słowa nadal aktualne!



Może się mylę; nim mnie jednak kto przekona, będę nadal sądził, 
że rower jest jedną z najznakomitszych machin wieku XIX. 
Kolej żelazna daje nam wprawdzie szybkość 30 wiorst* na godzinę, ale jest jednocześnie latającym więzieniem, którego nie wolno mi ani opuścić, ani zatrzymać, a które muszę dzielić z towarzystwem, nie zawsze przypadającym mi do smaku. Zaś rowerem przenoszę się z szybkością 20 wiorst na godzinę (notabene ja z szybkością ośmiu wiorst), jadę, kiedy mi się podoba, popasam lub odpoczywam, gdzie chcę, i – nie mam sąsiadów.


Bolesław Prus, Kurier Codzienny nr 175, 27 czerwca 1894 r.




*wiorsta to ok. 1067 m 

czwartek, 12 stycznia 2012

Blog roku 2011



Jak już wspominałam, zgłosiłam mojego bloga do konkursu.
Jeżeli podoba się Wam ten blog i uważacie, że powinien być zauważony i dotrzeć do szerszej publiczności, proszę głosujcie! 

Ślijcie SMSy o treści H00563 na numer 7122 (1,22zł).

Możecie także rozesłać wici do znajomych i zachęcić ich do oddania głosu:) 

Z góry dziękuję:) 


PS. Głosowanie trwa do 19/01/12 do godziny 12. Dochód z SMSów ma zostać przeznaczony na cele charytatywne. 











niedziela, 8 stycznia 2012

Bolesława Prusa pobożne życzenia wciąż niespełnione, wciąż aktualne




Bodajbyśmy doczekali w zdrowiu: tak tanich rowerów, ażeby nawet najskromniejszy pracownik mógł zdobyć się na kupno tej szacownej machiny. Tak wygodnych dróg bocznych, ażeby po najgorszej z nich mogli jeździć. [...] Takich stosunków, ażeby zarówno chłop, jak i mały mieszczanin, zobaczywszy na swoim terytorium cyklistę, witał go z radością jako człowieka, który zawsze przywozi otuchę, 
a niekiedy dobrą radę w codziennych kłopotach.

B. Prus, wpis w księdze pamiątkowej Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów, 1896







niedziela, 1 stycznia 2012

Cytat rowerowy



A więc czytelniku i czytelniczko! 
Jeśli masz pieniądze, kupuj rower. 
Nie wyobrażaj sobie, że w nim siedzi diabeł, nie lękaj się trudów początkowej nauki, nie lekceważ go jako zabawkę, ale naucz się jeździć i wyjeżdżaj jak najczęściej i najdalej za miasto. W krótkim czasie zgrubieją ci muskuły, odzyskasz sen, apetyt i dobry humor, staniesz się człowiekiem zdrowym, dzielnym i podziękujesz niżej podpisanemu, że cię tak gorliwie zachęcał.

B. Prus, Kurier Codzienny, 1891





Tak oto ponad 100 lat temu zachęcał do jazdy na rowerze Bolesław Prus, wychwalając jego zbawienny wpływ na zdrowie i dobre samopoczucie. 

sobota, 31 grudnia 2011

Blog roku 2011



Po dość intensywnych rozważaniach postanowiłam dodać mój blog do konkursu na blog roku 2011. Jeżeli lubicie historie z rowerem w tle i sądzicie, że ten blog jest ciekawy, wesprzyjcie go swoim głosem;) 

Będę bardzo wdzięczna;) 







piątek, 30 grudnia 2011

Ze wspomnień cyklisty


Ponieważ nerwy pańskie są przepracowane, 
więc – muszą parę tygodni odpocząć.
A ponieważ muskuły są zaniedbane,
więc – trzeba je gimnastykować.
Jako zaś cyklista, posiada pan lekarstwo mocniejsze od wszelkich narkotyków… to jest rower.
Gdy zacznie pan jeździć na rowerze, 
byle z rozwagą, nie męcząc się, 
wówczas muskuły będą pracowały, a nerwy odpoczną…
B. Prus

 „Ze wspomnień cyklisty” to późne opowiadanie Prusa, wydane w 1903 roku, jest rzadko wspominane w dorobku pisarza. Autor udowodnił tu jednak, po raz kolejny, że jest genialnym obserwatorem ludzi, zjawisk i obyczajów otaczającego świata. Opowiadanie nasycone jest ironią i groteską charakterystyczną dla Prusa. Ponadto, podobnie jak inne utwory z tego okresu, nowela porusza problematykę pracy u podstaw, przedstawione są  także utopijne wizje młodego człowieka o możliwości naprawy świata oraz ckliwe i romantyczne marzenia o wielkiej miłości i zamożnym teściu.

„Ze wspomnień cyklisty” to krótka historia przedstawiająca losy młodego, niezbyt zamożnego urzędnika bankowego, który przez przepracowanie podupada na zdrowiu, głównie psychicznym, cierpi na bezsenność, przechodzi załamanie nerwowe, mówiąc współczesnym językiem - depresja. Lekarz szybko rozpoznaje chorobę i przepisuje dość nietypową, aczkolwiek jedną z najlepszych możliwych kuracji – wycieczkę rowerową za miasto. Przejażdżka ta miała uzdrowić nadszarpnięte nerwy, uleczyć z bezsenności, jednym słowem zregenerować młodego człowieka.
Rower staje się tłem wydarzeń, a nowela nabiera charakteru opowieści drogi. Warszawski cyklista przeżywa liczne przygody związane z obserwacją zdarzeń i realiów życia mieszkańców podstołecznych wsi i miasteczek. Natomiast podczas drzemki (tak, jazda rowerem błyskawicznie uleczyła bohatera z bezsenności), uciętej w czasie przerwy w pedałowaniu, młodzieniec śni o pięknej wybrance i jej majętnym ojcu.

Polecam tę lekką i przyjemną lekturę. Dzięki niej możemy się przekonać (o ile ktoś jeszcze tego nie wie), że rower jest wspaniałym panaceum na wszelkie dolegliwości i najlepszym specyfikiem na poprawę humoru. Natomiast mknąc naszym jednośladem przez pola, łąki, lasy, wsie i miasteczka możemy obserwować życie takim jakim jest ono naprawdę.